poniedziałek, 16 kwietnia 2018

Wena nie sługa

Późno już, prawie świta;
a już ją miałam,
na czubku języka!

Na pożegnanie rzekła mi czule:
„Dokończysz sama
pisać nie umiesz?”

I cóż poradzić?
Wena nie sługa.
Na jej kaprysach strofy się struga;

pod jej dyktando
składa się zdania;
stawia przecinki, błędy poprawia.

Nie da się ukryć,
że bez tej pani
staranie twórcy byłoby na nic.

 I ja ją darzę
uczuciem pewnym,
jakim królewicz darzy królewnę;

 Lecz choć ją kocham
nad wyraz wściekle,
to życzę jej, by sczezła w  p i e k l e.